poniedziałek, 21 lipca 2014

Jajka w wodzie (świeże i nieświeże)

.



Czy uwierzycie, że mamy jeszcze pisanki malowane przed tegoroczną Wielkanocą!?
Tak, te kwietniowe - inspirowane twarzami Pabla Picassa ;-)

Teraz mogę zdradzić, że dwie z nich malowane były na surowych jajkach,
a dwie - na jajkach ugotowanych na twardo.
I wszystkie przetrwały do dziś.
W zupełnie dobrym* stanie.
Serio!
:-)


Przechowałam je do dziś, żeby powtórzyć eksperyment sprzed trzech miesięcy
(jajka-o-różnym-stopniu-świeżości).

Wtedy nam nie wyszedł.
Dziś zakończył się pełnym sukcesem! :-)


Obydwie kolorowe pisanki mają 3 miesiące
(lewa zielono-czerwona gotowana, prawa zielono-żółta surowa)
i pływają po powierzchni zimnej wody.
Białe jajko ma niecały tydzień (od kupienia)
i włożone do szklanki z wodą pooooszło na dno ;-)
Ta dam! :-)


Wnioski: Świeże jajko w wodzie tonie, nieświeże - nie tonie ;-)




* Stanie dobrym dla nosa ;-)



.

niedziela, 20 lipca 2014

Blogowa zabawa "Liebster Avard" po raz drugi

.


Jakiś czas temu po raz kolejny otrzymałam nominację do blogowej zabawy "Liebster Blog".

Tym razem wyróżnienie przyznała mi Dorka DOO z bloga i to i tamto.

Dziękuję :-)



O zasadach zabawy pisałam tu: liebster-avard.


Pytania od Dorki DOO:
1) Jaki jest Twój ulubiony kolor?
2)  Wolisz jechać na wypoczynek w góry, czy nad morze?
3) Jeśli miałabyś zostać pielęgniarką, to dziecięcą, czy osób starszych?
4) Jeśli mogłabyś wyjechać na wakacje na parę dni, ale w Polsce, to jakie miejsce być wybrała?
5) Co myślisz o eutanazji.
6) Czy wybaczyłabyś zdradę męża?
7) Jabłecznik, czy sernik - co wolisz?
8) Zdjęcia "po staremu", czyli w albumie, czy na płycie - jak wolisz?
9) Jeśli miałabyś napisać życzenia od serca, to skopiowałabyś jakąś gotową formułkę, czy napisałabyś "dwa zdania"
(niekoniecznie doskonałe) od siebie?
10) Czy umiesz pływać?
11) Czy miałabyś ochotę pochodzić czasami sama po lesie lub jakimś odludnym miejscu i nie martwić się,
ani nie myśleć o niczym?


Moje odpowiedzi:
1) Brązy i zgaszone zielenie.
2) Wybieram morza szum ;-)
3) Nie nadaję się na pielęgniarkę :-( 
4) Nad morze! 
5) Dopuściłabym taką możliwość. 
6) Chyba nie, ale „tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”… 
7) Zdecydowanie jabłecznik, z przewagą jabłek nad ciastem! 
8) I takie, i takie, każde mają swój nieporównywalny urok i zalety.
9) Skoro od serca, to od mojego serca, czyli ode mnie, czyli napisane przeze mnie! 
10) Tak, ale niedoskonale ;-)
11) TAK! :-)




Wiele blogów obserwuję, wiele inspiracji czerpię właśnie z nich.
Wiele blogerek już kiedyś zaprosiłam do podobnej zabawy (etykieta: wyróżnienia),
a dziś "wywołuję do tablicy" autorki tych* blogów,
których wcześniej nie nominowałam, czyli (kolejność alfabetyczna):

1. Babel School in Taiwan

2. Biesy dwa

3. Dzika jabloń

4. Koza i Kozak pod palmą

5. Kreatywnik

6. Kreatywnym okiem

7. Nasza szkoła domowa

8. Nishka

9. Skacząc w kałużach

10. Wasiuczyńska ilustracje


Dziewczyny blogujcie! :-)
Dziewczyny, czujcie się wyróżnione, ale nie czujcie się zobowiązane ;-)
Jeśli macie ochotę podjąć zabawę - zapraszam :-)
Jeśli nie - zrozumiem ;-)



Moich pytań jest tylko pięć (i zdałam je już kiedyś tu: liebster-blog):
1. Czy lubisz siebie?
2. Gdybyś była zwierzęciem, to jakim zwierzęciem byś była?
3. Gdybyś była rośliną, to jaką rośliną byś była?
4. Gdybyś była kolorem, to jakim kolorem byś była?
5. Gdybyś była pogodą, to jaką pogodą byś była?







*  Niektórym to zestawienie wyda się co najmniej dziwne, ale ja cenię każdy z tych blogów
i Was także zachęcam do odwiedzin :-)



.

piątek, 18 lipca 2014

Wyzwanie blogowe (5) – Mój typowy dzień

.



Dziś będzie nudno....
Dziś niektórych rozczaruję...

Bo nie opowiem o moim typowym dniu.
Nie znam takiego pojęcia :-(
U mnie każdy dzień jest nietypowy! ;-)
Każdy mój dzień jest niespodzianką ;-)
I gdyby to nie było takie męczące, powiedziałabym: "I niech tak zostanie" ;-)
Ale nie powiem... ;-p





A jak wyglądają dni innych blogerek? Ich opowieści tu: typowy-dzień

Post powstał w ramach "WYZWANIA blogowego – 5 dni do lepszego bloga".





.

Wyzwanie blogowe (4) – Książka i film, do których lubię powracać

.



Kolejne zwierzenia w ramach "WYZWANIA blogowego – 5 dni do lepszego bloga".

Dziś o książce i filmie, do których lubię powracać.





Pewnie nikogo nie zaskoczę, gdy wymienię książkę
"Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły
A. Faber i E. Mazlish Wydawnictwa Media Rodzina


Mam ją od wielu, wielu lat.
Wspomniałam już o niej przy okazji wpisu: gdybym-mogła-od-nowa-wychowywać-dziecko.

To poradnik dla rodziców, o komunikowaniu się z dziećmi. Ale nie jest to zbiór suchych rad.
Gorąco polecam aktywne czytanie!
Co to znaczy?
Przeczytaj rozdział, zastanów się, przemyśl, wykonaj wszystkie ćwiczenia, spróbuj zastosować w życiu, obserwuj ;-)

Myślę, że kluczem do całej książki jest pierwszy rozdział - rozdział o uczuciach/emocjach, dziecka/rodzica,
o ich rozpoznawaniu i radzeniu sobie z nimi.
Dla mnie to najtrudniejsza część książki.
Potem jest łatwiej: konkretne rady, wyjaśnienie dlaczego tak, komiksy, komentarze.
Polecam tę książkę!

A przy okazji dwie inne tych autorek, na ten sam temat:
żółta książka: "Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci"
(zbeletryzowana opowieść o tym, jak autorki same uczyły się porozumiewać z dziećmi),
czerwona książka: "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole"
(dla nauczycieli szkolnych i edukatorów domowych ;-)





Filmem, do którego lubię powracać jest pulsujący rytmem piosenek zespołu "ABBA" 
musical "Mamma mia!", 
w którym grają m.in. Meryl Streep, Pierce Brosnan, Colin Firth.


Ten film zawsze daje mi pozytywnego kopa ;-)
Dawka roztańczonej, rozśpiewanej energii jest tak wielka, że ruszam biodrami/nogami/rękami i uśmiecham się :-)
(no, nie bez przerwy ;-p



Historia prosta, a jednocześnie skomplikowana, ale wolałabym jej nie zdradzać.
Jeśli kogoś interesuje fabuła albo pełna obsada, to niech klinie tu: Mamma_Mia!_(film)





A o ulubionych książkach i/lub filmach innych blogerek można poczytać tu: ulubione...






.

czwartek, 17 lipca 2014

Wyzwanie blogowe (3) – 10 rzeczy, które lubię i 10 rzeczy, których nie lubię

.



Niezwykle rzadko piszę o rzeczach, które nie dotyczą edukacji, zabawy, plastyki.
Niezwykle rzadko publikuję coś o sowim wnętrzu....

Ale dziś - w ramach "WYZWANIA blogowego – 5 dni do lepszego bloga".
opowiem Wam o tym, co lubię, a czego nie ;-)


*


Lubię:
(kolejność przypadkowa)
1) spać,
2) śmiać się,
3) nauczać,
4) przytulać się do męża/córki,
5) głaskać/miziać/przytulać koty,
6) kreatywność moją/córki,
7) widok nieba (zwłaszcza o zachodzie słońca), 
8) kawę (najbardziej cappuccino lub kawę mrożoną, najczęściej zadawalam się kawą rozpuszczalną...),
9) filmy/książki = cudze historie + moje przeżycia,
10) Internet (strony, blogi, maile, komentarze) = ciekawe pomysły + fascynujący ludzie + inspiracja,
11) *


Nie lubię:
(kolejność przypadkowa)
1) flaków (wszystko złe: nazwa, wygląd, zapach, smak),
2) piwa i większości alkoholi, 
3) "zwyczaju" dawania napiwków,
4) ostrych brzegów kartek (auć..),
5) agresji i chamstwa (w zachowaniu lub mowie),
6) niekompetencji/ignoranctwa,
7) błędów językowych (w mowie i/lub piśmie),
8) wczesnego wstawania,
9) pośpiechu/spóźnień,
10) niesłusznych posądzeń/oskarżeń,
11) *





O tym, co lubią/nie lubią inne blogerki można poczytać tu: 10 rzeczy...




* Na pierwszym zdjęciu:
lubię: łagodne kształty i porządek,
nie lubię: kanciaste kształty i chaos.





.

środa, 16 lipca 2014

Wyzwanie blogowe (2) – Dlaczego bloguję?

.



Dlaczego zaczęłam blogować?

Na początku Bajdocja miała być rodzajem notatnika.
Przygotowywałam się do edukacji domowej mojej córki.
Chciałam zbierać i zapisywać pomysły z sieci.
Pomysły głównie edukacyjne, łączące naukę i zabawę.
Ale też pomysły plastyczne, bądź inne - do wykorzystania w przyszłości.

Potem przyszła myśl, żeby podzielić się tymi znaleziskami z innymi :-)
Druga myśl była zbliżona do pierwszej: ja tak długo szperałam w internecie w poszukiwaniu informacji o edukacji domowej
(przepisów prawnych, porad, książek, blogów) - może by to zebrać dla innych? ;-)



Dlaczego blogowałam?

Lubię dzielić się z innymi, lubię pomagać, lubię inspirować :-)
Więc się dzielę, pomagam, inspiruję... siebie i innych.

I lubię być chwalona ;-)
Zaczęłam więc umieszczać zdjęcia naszych dzieł (nie tylko dla pochwał, także na pamiątkę ;-)



Dlaczego teraz bloguję?

Okazało się, że "jak się rozkręcę, to nie mogę się zatrzymać" ;-)
Jeden cudzy lub własny pomysł rodzi następne i następne. A potem jeszcze i jeszcze....
I fajnie jest :-)
I córka na tym korzysta i ja :-)
A przy okazji niektórzy czytelnicy :-)

Poza tym kocham komentarze ;-)





Post powstał w ramach "WYZWANIA blogowego – 5 dni do lepszego bloga".

Opowieści innych blogerek znajdziecie tu: dlaczego-bloguję






.

Wyzwanie blogowe (1) – Historia nazwy mego bloga

.


Bajdocja to kraina z filmu "Podróże Pana Kleksa".

Bajdocja to nazwa mojego bloga.

Bajdocja to nazwa namiotu*, w którym mieszkałam na kolonii zuchowej,
a nazwę tę wybrałyśmy wtedy we dwie z koleżanką druhną ;-)

Bajdocja kojarzy mi się z baśniami, bajkami, dzieciństwem, beztroską, radością, magią, zadziwieniem.

Bajdocja to ładna, krótka nazwa, w dodatku z początku alfabetu ;-)





Post powstał w ramach "WYZWANIA blogowego – 5 dni do lepszego bloga".

Wyznania innych blogerek znajdziecie tu: historia-nazwy-mego-bloga





* pisałam o tym tu:  liebster-avard



.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Dopełnianie do 100

.


Uwaga: temat niewakacyjny ;-p
Dziś o dopełnianiu do 100 ;-)


Na powyższym zdjęciu trochę oczopląsowo,
ale zapewniam Was, że autorka sfotografowanego dzieła doskonale wie: co, czym, czego i dlaczego ;-)
A teraz wyjaśnię to tym czytelnikom, których nie odstraszył matematyczny tytuł ;-)


Niedawno pomagałam pewnej dziewczynce opanować tytułowe dopełnianie do stu.

Zaczęłyśmy od dopełniania do 10:
najpierw na palcach rąk,
potem z tęczą (jak kiedyś tu z córką: dodawanie-tęcza),
później z "Piotrusiem dziesiątkowym" (według tego opisu: dodawanie-na-kartach).

Następnie przeszłyśmy do setki.
A było to tak:

50 ziaren słonecznika i 50 ziaren fasoli ułożyłam w dwóch "kupkach":


dziewczynka zauważyła, że na kartce jest razem 100 ziaren:



Przełożyłam jedno ziarno słonecznika do prawej "kupki",
czyli z lewej kupki zabrałam, a do prawej dołożyłam jedno ziarno.
Ile ziaren jest teraz w każdej kupce?


 Ile ziaren jest razem (na kartce)?





Przełożyłam jeszcze jedno ziarno słonecznika do prawej "kupki",
czyli z lewej kupki zabrałam, a do prawej dołożyłam jedno ziarno.
Ile ziaren jest teraz w każdej kupce?


 Ile ziaren jest razem (na kartce)?
 

I tak dalej ;-)




W którymś momencie przeszłyśmy od konkretu do abstrakcji ;-)
Zamiast ziaren - liczby.
Ja napisałam kolejne liczby naturalne od 50 do 99 (i kilka innych), 
a dziewczynka miała utworzyć pary, w których suma będzie 100,
czyli miała dopisać nowe liczby i dołożyć je w odpowiednie miejsca.


Kiedy utworzyła już wszystkie pary,
zachowałam się nieładnie i rozrzuciłam te pary po stole ;-p
Poprosiłam by dziewczynka przykleiła je do kartki jakkolwiek,
a potem jednakowo zaznaczyła liczby z tej samej pary.
Oto początek pracy:


Ostateczna wersja na samej górze mego wpisu ;-)





.


środa, 2 lipca 2014

Szklane kulki i różne gry

.



Oto nasze szklane kulki posegregowane i ułożone na podstawce* do klocków lego duplo.


Umiecie grać w kulki?
Jeśli nie, to zerknijcie na film: howcast, a potem przeczytajcie instrukcję: kidstown.





Co jeszcze można robić z takimi kulkami?
Gdy mamy podstawkę lego duplo,
można na niej układać mozaiki/wzory/mandale/labirynty,
jak na zdjęciu wyżej lub tuż poniżej:





Gdy dodatkowo mamy patyczki szaszłykowe (lub cienkie plastikowe słomki/rurki),
możemy zagrać w "Kółko i krzyżyk".
Oczywiście zamiast kółka i krzyżyka mamy dwa kolory kulek ;-)
Na zdjęciu rozgrywka, która skończy się remisem:






Trudniejsza wersja gry "Kółko i krzyżyk" to "Gomoku", zwane też "Kółko i krzyżyk do pięciu".
To gra dla dwóch osób, a każda ma kulki w innym kolorze.
Gracze dokładają po jednej swojej kulce na zmianę,
a każdy próbuje ułożyć na planszy pięć swoich kulek  w jednej linii prostej
(przeciwnik może przeszkadzać, układając swoje kulki w odpowiednich miejscach).
Kto pierwszy ułoży swoją piątkę w linii - wygrywa.
Jeśli nie uda się to nikomu (bo skończą się kulki lub plansza zostanie zapełniona) - jest remis.

Dokładne zasady znajdziecie na stronie Polskiego Stowarzyszenia Gomoku, Renju i Pente.
Na zdjęciu rozgrywka, w której białe kulki wygrają:








A skąd nasze szklane kulki w ogóle się wzięły?
Wiadomo: z fabryki, w dodatku chińskiej ;-)
Ale chcę opowiedzieć, skąd one u nas.
Na wyjeździe kupiłyśmy taką grę, jak na tym zdjęciu:


Gra tania jak barszcz (ok. 5 zł), a kulki nam się spodobały, więc kupiłyśmy jeszcze kolejne ;-)
Instrukcja - a jakże - po chińsku, więc "za Chiny Ludowe"** nie wiemy, jak w tę grę grać*** ;-p
Ale mamy wyobraźnię i jesteśmy bardzo kreatywne,
więc po pierwsze wymyśliłyśmy to wszystko, co napisałam wyżej
(a do czego potrzebna jest podstawka lego duplo),
a po drugie wymyśliłyśmy jeszcze inne zastosowania/inne gry
(do których używamy oryginalnej podstawki owej chińskiej gry***),
a o których piszę niżej.




Próbujemy grać w "Samotnika", jak na razie z marnym skutkiem ;-)
To gra dla jednej osoby, ale nazwa nie wzięła się od samotności/osamotnienia gracza,
tylko od celu gry: zostawić na planszy jeden pionek/jedną kulkę.
Gra powinna toczyć się na planszy o zupełnie innym kształcie, ale co tam - nie bądźmy drobiazgowi ;-)
Zawsze możemy wrócić na podstawkę lego i tam rozegrać partyjkę ;-)
Dokładne zasady gry w "Samotnika" są tutaj: akademia-wiedzy.

A nasza wersja "Samotnika" wygląda następująco:
Ustawiamy kulki jak na zdjęciu poniżej: sześc kolorów kulek na sześciu ramionach planszy-gwiazdy
(w trudniejszej wersji kulek może być więcej):


Każdy ruch to przeskoczenie jedną kulką przez sąsiednią kulkę. 
Kulka, przez którą przeskoczyliśmy, zostaje wyeliminowana z gry - zdjęta z planszy.
Chcemy, by na samym końcu pozostała tylko jedna-samotna kulka.
Na zdjęciu początkowa faza gry:








Na koniec mój autorski pomysł na grę "..."**** dla dwóch osób
(ewentualnie trzech, wtedy dostawiamy trzeci kolor kulek).
Ustawiamy po sześć kulek w dwóch kolorach (jeden kolor dla każdego gracza) na dwóch ramionach planszy-gwiazdy.
Na zdjęciu białe kulki stoją na niebieskim ramieniu i będą się chciały przemieścić na drugie niebieskie ramię,
czarne kulki stoją na zielonym ramieniu i będą się chciały przemieścić na drugie zielone ramię planszy.


Gracze poruszają się na zmianę, a każdy z nich może:
przesunąć swoją kulkę na dowolne sąsiednie pole
lub
przeskoczyć swoją kulką nad sąsiednią kulką.
Poniżej każdy z graczy wykonał kilka ruchów:


Wygrywa ten, kto pierwszy przemieści wszystkie swoje  kulki
na drugie ramię planszy-gwiazdy w takim kolorze, jak jego "ramię startowe".
Nam gra się bardzo podoba! :-)








* Podstawka do klocków lego duplo zwana jest gdzieniegdzie płytką konstrukcyjną.

** Było kiedyś takie powiedzenie ;-p

*** A może ktoś wie, jak grać w tę chińską grę?
Proszę o info w komentarzu :-)


**** Gra jeszcze bez nazwy...

.

sobota, 28 czerwca 2014

Mankala - gra z nakrętek i fasoli

.


Nie raz, nie dwa trafiałam na anglojęzycznych blogach na zdjęcia przedstawiające wytłoczki do jajek,
a w nich kolorowe kamyczki/pomponiki/kulki.
- To jakaś gra - myślałam, ale nie zagłębiałam się w nieporadne google'owe tłumaczenie*
i mknęłam do innego bloga, innych pomysłów....

Zaraz! Kulki? Mamy trochę szklanych kulek**....
I tak oto kulki kazały mi pochylić się nad kolejnym blogiem z takim zdjęciem jak opisane wyżej.
I wyłapać słowo "mankala".

Potem pomógł wujek Google i tak trafiłam na stronę po polsku: mankala.pl,
Znalazłam nawet reguły-gry-mankala***,
tyle, że nigdy nie lubiłam wyobrażać sobie rozgrywki z czytanej instrukcji,
wolałam gry uczyć się aktywnie i dlatego stworzyłam własną "planszę" do mankali ;-)
Wcale nie z wytłoczek (nie miałam) i kulek (za duże), tylko z nakrętek i fasoli.


Gra jest przeznaczona dla dwóch graczy, którzy siadają naprzeciwko siebie.
Do każdego gracza należy sześć mniejszych nakrętek-pól leżących bliżej niego 
oraz jedna duża nakrętka-dom po jego prawej stronie.

Na zdjęciu powyżej nakrętki i fasolki przygotowane do rozpoczęcia gry:
domy są puste, a na każdym polu leżą 4 fasolki.

Cel gry: zebrać jak najwięcej fasolek w swoim domu.



Gracz może brać fasolki tylko ze swoich pól, a potem je rozsiewa albo bije. 
Zaraz wszystko wyjaśnię ;-)

Gra się kończy, gdy jeden z graczy nie ma już fasolek na swoich polach.
Wtedy obydwaj gracze liczą fasolki w swoich domach.
Wygrywa ten, w czyim domu jest więcej fasolek :-)




Rozsiewanie
Biorę fasolki z dowolnego swojego pola i rozsiewam je w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.
Rozsiewam, czyli wkładam po jednej do kolejnych nakrętek.
Rozsiewane fasolki mogą trafić w jedno z trzech miejsc: na moje pole, na pole przeciwnika, do mojego domu.
Jeśli rozsiewanych fasolek jest dużo i przy rozsiewaniu "zrobią" pełne okrążenie planszy, to omijają pole, z którego startowały.
Jeśli do mojego domu trafi ostatnia z rozsiewanych fasolek, to mam prawo do kolejnego ruchu.

Oto przykładowe rozsiewanie:
Żeby pokazać, na czym ono polega, w jednej mojej nakrętce-polu fasolki zastąpiłam pestkami dyni:


Przypuśćmy, że teraz jest mój ruch.
Biorę do ręki te cztery pestki dyni i rozsiewam na kolejne trzy moje pola oraz do mojego domu:


Jeśli - tak jak u mnie - końcowa pestka trafiła do mojego domu, to mam prawo do kolejnego ruchu,
czyli kolejnego rozsiewania, albo bicia.




Może się zdarzyć, że ostatnia z rozsiewanych fasolek wyląduje na moim pustym polu,
wtedy mam prawo do bicia.



Bicie
Żeby pokazać, na czym polega bicie, posłużę się pestkami dyni oraz jedną białą fasolką.


Przypuśćmy, że teraz jest mój ruch.
Biorę białą fasolkę i sieję/przekładam ją na moje puste pole:


Jeśli - tak jak u mnie -  naprzeciwko mojego pola, na którym skończyłam rozsiewanie,
czyli na polu przeciwnika, są pestki dyni
(na zdjęciu rozsunęłam te nakrętki-pola),


to biję te pestki dyni i razem ze swoją białą fasolką wrzucam do mojego domu.
Ta dam:



Przed zbiciem fasolki nie należą do nikogo.

Gracze mają prawo do ruchu na zmianę.

Czy wszystko jasne?
No to grajcie! :-)

Możecie zagrać online tu: giercownia -mancala lub tu: kaboom - mancala,
ale zdecydowanie zachęcam do zrobienia i wypróbowania własnej nie_wirtualnej "planszy" ;-)




Poniżej leżą różne nakrętki****.
Zdjęcie zrobiłam dla porównania wielkości nakrętek użytych w mojej mankali
(dwie największe niebieskie po lewej stronie):


Gra za przysłowiowy grosik.
Zamiast fasolek mogą być guziki, kamyki lub inne drobne elementy (nie muszą nawet być jednakowe).

Przy "produkcji" nakrętkowo-fasolowej mankali zrezygnowałam z przyklejenia nakrętek do tektury
(a miałam taki pomysł na początku).
Okazało się, że możliwość podnoszenia nakrętek bardzo ułatwia wyjmowania z nich fasolek.




Mojej córce gra się bardzo podoba.
Już prawie mnie ogrywa! ;-)





* Czy już pisałam, ze nie znam angielskiego?
 I bardzo nad tym boleję, i może w końcu coś z tym zrobię...
Tylko znajdę trochę czasu ;-)


** Podczas naszego ostatniego wyjazdu kupiłam chińską grę ze szklanymi kulkami.
Cena ok. 5 zł, więc kupiłam kilka sztuk - dla tych kulek właśnie.
W grę gramy po swojemu (bo nie umiem rozszyfrować chińskiej instrukcji ;-p
ale te kulki nam się bardzo spodobały i w dodatku służą nam jeszcze do innych celów - napiszę o tym kiedyś... ;-)


*** Są różne warianty gry mankala (czasem pod inną nazwą, np. wari), ja przedstawiam tylko jedną z nich.


**** Zachęcam do sprawdzenia w Bajdocji etykiety nakrętki :-)




.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...